Białoruski reżim niepewny jutra

Za nasza wschodnią granicą w Mińsku najbliższa zima należeć będzie zapewne do najbardziej gorących w historii tego młodego państwa. Nie chodzi wcale o temperaturę powietrza, ale o nastroje społeczeństwa białoruskiego i o coraz gorszą sytuację ekonomiczną i gospodarczą. Białoruś od prawie dwudziestu lat jest rządzona przez tyrana, który bezwzględnie łamie wszelkie normy demokracji, nie pozwalając na zbytnie wzmocnienie opozycji. Udawało mu się to dzięki hojnemu wsparciu Rosji, która rocznie pompowała w białoruską gospodarkę miliardy dolarów. Jednakże okres ten już się skończył i Łukaszenko obawia się o swoją przyszłość. Sklepy, podobnie jak portfele świeca pustkami a reżim zastanawia się w jaki sposób zwalić winę na opozycję. Jednym z pomysłów jest wciągnięcie jej w jakąkolwiek formę rządzenia krajem, co pozwoliłoby na zrobienie z nich kozłów ofiarnych i na podzielenie wewnętrznej spójności poprzez podział atrakcyjnych stanowisk. Taki model próbowano zaprowadzić pod koniec lat osiemdziesiątych w Polsce, jednak nie wypalił on na całej linii. Opozycja nie dała się na to namówić i w przeciągu dwóch następnych lat partia musiała się podzielić władzą na zupełnie innych zasadach. Białorusini liczą na zmiany na lepsze, jednakże nie mając zupełnie pomysłu, w jaki sposób to osiągnąć. Samo odejście tyrana nie rozwiąże wszystkich problemów, ale może zapoczątkować niezbędne dla tego kraju reformy. Polska tradycyjnie już śledzi z uwagą poczynania Łukaszenki, wyciągając cały czas pomocną dłoń dla opozycjonistów.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.