Polska scena polityczna

W polskim życiu publicznym obserwujemy od kilku (a może i kilkunastu) lat tendencję do „zamrażania” politycznej sceny, obleganej ciągle przez tych samych graczy, którzy są obsadzani w coraz to nowych rolach. Kolejne partie pojawiają się i znikają, ale ich skład osobowy podlega zaledwie delikatnym korektom. Udział w debatach telewizyjnych czy radiowych biorą ciągle te same osoby, co może wywoływać – i często faktycznie wywołuje – w wyborcach reakcję głębokiego znużenia. W tym miejscu trzeba jednak uczciwie przyznać, że podobny stan rzeczy obserwuje się w demokracjach zachodnich, znacznie starszych i stabilniejszych niż nasza. Trudno jednoznacznie określić, czy zjawisko to służy, czy też szkodzi parlamentaryzmowi. Eksperci wskazują, że odświeżenie wizerunku danej partii (na przykład poprzez dokooptowanie do niej nowych, młodych i ambitnych członków) zdecydowanie poprawiałoby notowania tejże partii w sondażach. Z drugiej strony, przywódcy poszczególnych ugrupowań doskonale zdają sobie sprawę z oczekiwań swojego „żelaznego” elektoratu, który pozostaje przy nich właśnie ze względu na niewielką wewnętrzną rotację. Oba te przeciwstawne stanowiska trudno wypośrodkować. „Starzy” działacze zajmują więc najczęściej miejsca we władzach partii, młodzi zaś pracują w regionie i oczekują nadejścia nowej ery.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.